niedziela, 11 października 2009

W muzeum można robić różne rzeczy, na przykład spać w wygodnych fotelach.

Starsi panowie chodzą ze szkicownikami i ołówkami (jedyny przedmiot którego można używać do rejestracji) i rysują rzeźby buddyjskie. Nie wolno natomiast używać aparatów, komórek, a także... jeść, na całym terenie muzeum. Wszystkie trzy zakazy konsekwentnie złamałam. :)

Na wystawie czasowej takie tłumy, że nie sposób zbliżyć się do eksponatów. Udało mi się cokolwiek zobaczyć tylko dzięki temu, że założyłam buty na obcasie. Pod tym względem był to dobry pomysł. Zły pod takim, że po pięciu godzinach chodzenia (choć zdążyłam zwiedzić tylko pierwsze piętro i wystawę czasową!!!) trochę bolały mnie nogi. ;/

A na wystawie czasowej (skarby z kolekcji cesarskiej) zobaczyć można m.in. słynny parawan Kanō Hōgaja z chińskimi lwami z XVI wieku (w rzeczywistości obraz jest ogromny, a lwy zaiste przerażające).

1 komentarz: